“Może zaraz się

tego dowiem” - pomyślał. - Melduje się kapitan Pellaeon - powiedział. - Panie admirale, przynoszę informa... Drzwi się rozsunęły, nim zdążył skończyć. Przygotowując się psychicznie na spotkanie z Thrawnem, wszedł do słabo oświetlonego przedsionka. Rozejrzał się wokół, ale nie dostrzegł nic ciekawego. Ruszył w stronę odległych o parę metrów drzwi do głównego pomieszczenia. Nagle poczuł na karku nieznaczny ruch powietrza. - Kapitanie Pellaeon - niski, chrapliwy głos, który odezwał mu się tuż nad uchem, przypominał trochę miauczenie kota. Pel aeon podskoczył i błyskawicznie odwrócił się do tyłu. Był zły zarówno na siebie, jak i na niską, chudą postać stojącą o niecałe pół metra od niego. - Rukh, do cholery! - wybuchnął. - Co ty wyprawiasz? Przez dłuższą chwilę Noghri tylko mierzył go wzrokiem i kapitan poczuł krople potu spływające mu po plecach.

Menu