Stanął jak wryty.
Opanowując zdumienie, rozejrzał się dokoła. Ściany i sufit w kształcie kopuły były pokryte malowidłami i płaskorzeźbami. Parę z nich przypominało trochę dzieła ludzkich twórców, ale większość była obcego pochodzenia. W różnych miejscach kabiny poustawiano rzeźby: część na cokołach, inne wprost na podłodze. Pośrodku, w dwóch kręgach, stały szklane gabloty. Zewnętrzny krąg był nieco wyższy. Na ile Pellaeon mógł dostrzec, w gablotach także znajdowały się dzieła sztuki. W samym środku podwójnego kręgu, na fotelu będącym idealną kopią znajdującego się na mostku fotela admiralskiego siedział nieruchomo wielki admirał Thrawn. Jego granatowoczarne włosy lśniły w półmroku. Bladoniebieska skóra wydawała się lodowata i zupełnie nie pasowała do ludzkiej sylwetki. Opierał głowę o zagłówek, a pod półprzymkniętymi powiekami błyszczały czerwone źrenice.
Menu
- Główna
- Leia osun ęła się
- - Jestem pewien,
- - Szesnastu?!
- - A mówiła
- - S ą dz
- Ktoś starał się
- Młody oficer dyżurny
- - To dobrze.
- “Młody - pomyślał
- Tamta strata nie
- Pozbawione dowództwa siły
- Tu - pod
- - Niedługo wrócę.
- “Może zaraz się
- Wpatrująca się w
- Stanął jak wryty.
- Pel aeon zwilżył
- - Rozumiem, panie
- Wielu wysokich
- Czy mamy
- - Tak, rzeczywiście
- Kapitan zaklął w
- Migająca w rogu
- Proszę odwołać dwie
- Jak tylko jednostki
- Po starcie
- Nieprzyjacielskie pojazdy
- Tylko na tej
- Przesuwał ją między
- Kiedy z mostka
- Mapa strony