Kiedy z mostka
nadeszło potwierdzenie przyjęcia rozkazów, Thrawn ponownie zwrócił się do Pellaeona: - Myślę, że to wszystko nie jest dla pana całkiem jasne. Przypuszczam, że nigdy nie słyszał pan o planecie Myrkr? Kapitan potrząsnął przecząco głową. Bezskutecznie starał się wyczytać cokolwiek z twarzy admirała. - A powinienem? - Chyba nie. To planeta przemytników, włóczęgów i wszystkich innych mętów z całej galaktyki. Thrawn przerwał i podniósł do ust stojący na biurku kufel. Pociągnął starannie odmierzony łyk napoju - sądząc po zapachu, było to mocne, forwijskie piwo. Kapitan z trudem powstrzymał się, żeby nie zadać admirałowi jakiegoś pytania. Jeśli Thrawn zamierzał mu coś wyjaśnić, to i tak zrobi to w wybrany przez siebie sposób i w chwili, którą sam uzna za odpowiednią. - Na pierwszą wzmiankę o niej natknąłem się przez przypadek jakieś siedem lat temu - ciągnął admirał, odstawiwszy kufel.
Menu
- Główna
- Leia osun ęła się
- - Jestem pewien,
- - Szesnastu?!
- - A mówiła
- - S ą dz
- Ktoś starał się
- Młody oficer dyżurny
- - To dobrze.
- “Młody - pomyślał
- Tamta strata nie
- Pozbawione dowództwa siły
- Tu - pod
- - Niedługo wrócę.
- “Może zaraz się
- Wpatrująca się w
- Stanął jak wryty.
- Pel aeon zwilżył
- - Rozumiem, panie
- Wielu wysokich
- Czy mamy
- - Tak, rzeczywiście
- Kapitan zaklął w
- Migająca w rogu
- Proszę odwołać dwie
- Jak tylko jednostki
- Po starcie
- Nieprzyjacielskie pojazdy
- Tylko na tej
- Przesuwał ją między
- Kiedy z mostka
- Mapa strony