- S ą dz

ę , ?e to mój sposób stawiania czoła przyszło ści. - Stawiania czoła przyszło ści? - powtórzyła zaskoczona ksi ę? niczka. - No. wiesz... - Han pchnął rękoje ść dź wigni przepustnicy daleko poza granice bezpiecze ń stwa. „Sokół” zadr ? ał, jakby si ę zawahał... ale w koń cu powoli wyrwał si ę z paszczy grawitacyjnej studni. Solo westchn ą ł z ulga, i wł ą czył jednostk ę nap ę du nad świetlnego. - Wierz ę w przyszłość . - Dobra odpowied ź. - Leia pochyliła si ę nad m ę? em i kiedy gwiazdy rozci ągn ę ły si ę w opalizuj ą ce linie nadprzestrzeni, leciutko pocałowała go w kark. - Ja tak ? e w ni ą wierz ę - dodała. 307 ROZDZIAŁ 1 - Kapitanie Pellaeon? - dobiegł z oddali jakiś głos.

Menu