Młody oficer dyżurny

zatrzymał się raptownie. - O, panie kapitanie... - urwał, spojrzawszy w oczy zwierzchnika. Pel aeon się nie odezwał. Przez chwilę panowała martwa cisza. Najbliżej stojący żołnierze odwrócili głowy w ich kierunku. - To nie jest targowisko w Shaum Hii, poruczniku Tschel - powiedział w końcu Pel aeon. Jego głos był opanowany, ale brzmiał lodowato. - To jest mostek imperialnego niszczyciela gwiezdnego. Tu meldunków nie przekazuje się, krzycząc w kierunku, w którym przypuszczalnie znajduje się ten, do kogo są adresowane. Zrozumiał pan? Oficer nerwowo przełknął ślinę. - Tak jest, panie kapitanie. Pel aeon wpatrywał się w niego przez chwilę, po czym skinął głową. - A teraz proszę o raport. - Tak jest, panie kapitanie - powtórzył Tschel. - Przed chwilą patrolowce zawiadomiły nas, że grupa zwiadowcza powróciła z rajdu na układ Obroa-skai.

Menu